10 powodów, dla których nie warto być architektem krajobrazu

Ogród na dachu. Projekt: W Moim Ogrodzie

Każdy w pewnym momencie swojej egzystencji przechodzi kryzys związany z pracą. W głowie krążą pytania, czy na pewno chcę to robić przez całe życie, czy to mnie uszczęśliwi, czy da mi to stuprocentową satysfakcję? Zawód architekta krajobrazu nie należy do najłatwiejszych. Czasem potrafi nieźle dać w kość. Wiele lat doświadczenia, praktyki, kontaktów z ludźmi upewniło mnie, że to co robię jest tym, czym chcę się zajmować u kresu mojego żywota. Mogłabym podać masę powodów, dla których warto być architektem krajobrazu. O tym początkowo miał być post.
Wypisując zalety pracy architekta krajobrazu automatycznie przychodziły mi do głowy wady związane z tym zawodem. Pojawiają się czasem sytuacje przez, które mam ochotę spakować walizkę, rzucić wszystko i zaszyć się gdzieś na Nowej Zelandii. Żyć z wypasania owiec. Jakie to sytuacje? Proszę:


1. Biorą Cię za ogrodnika.

"Przepraszam Panią, co to za cholera zaatakowała moją magnolię?", "Cholera jasna! Nie wiem! Jestem architektem krajobrazu, a nie ogrodnikiem!" Moje lekcje z fitopatologii można porównać do zajęć w przedszkolu. Patrzysz w mikroskop, rysujesz w zeszycie różnokształtne stwory i podpisujesz po łacinie. I tak przez pół roku. Ogrodnicy uczyli się o chorobach roślin przez 2, 3 semestry, a może dłużej i na pewno nie używali kredek w takich ilościach jak my. Zajęcia z entomologii?! Kolejny zestaw kolorowanek...
Nie jesteśmy ogrodnikami z wykształcenia. Posiadamy elementarną wiedzę, którą rozwijamy w miarę potrzeb, w zależności w czymś się specjalizujemy. Do urządzania terenów zieleni mamy nieprześcignioną przewagę nad ogrodnikami. Chociażby z zakresu dendrologii. 2 lata nauki, a semestr robi różnicę. O zajęciach z projektowania czy urządzania nie wspomnę, bo takowych nie mieli. Ogrodnicy nie projektują, nie aranżują terenów zieleni publicznych, ogrodów czy zieleni we wnętrzach. My nie pielęgnujemy ogrodów i nie znamy się na chorobach i szkodnikach roślin. Te dwa zawody są zupełnie inne. To tak jakby porównywać pracę chirurga z pielęgniarki. Jedyne co ich łączy to miejsce, w którym pracują.


2. Projektujesz ogrody.

Dobra, przyznać się kto z Was jest zadowolony z tego, że skończył studia i projektuje ogrody, a nie np. przestrzenie publiczne? Ile czasu na uniwersytetach czy politechnikach spędziliście na projektowaniu prywatnych przestrzeni? Semestr? Pół? Myśleliście, że po 5 latach ślęczenia nad planowaniem przestrzennym, projektami parków, planami ochrony parków narodowych i krajobrazowych, sporządzaniu rewaloryzacji zabytkowych założeń ogrodowych czy dokumentacji do gospodarki drzewostanem upadniecie tak nisko?! No trudno, z czegoś trzeba żyć. Dieta oparta na tynku ze ścian z domieszką świeżo koszonej trawy do najzdrowszych nienależny. Prawda jest też taka, że ten, kto ambitniejszy, z pasją, z ciekawymi pomysłami i siłą przebicia może znaleźć w tym sporo satysfakcji. Pod warunkiem, że nie musisz projektować "fal Dunaju" i szpalerów thuj oraz posiadasz duuuuuużo cierpliwości do klientów.
Jak już robicie ogrody, to róbcie je po swojemu. Jestem pewna, że każdy kto kończył te studia potrafi wyrazić siebie kształtując niepowtarzalne ogrody o wyjątkowym charakterze. Bo o to w życiu chodzi żeby się spełniać. Do dzieła!

3. Użerasz się z ludźmi.

"Kiedy przelew, kiedy kasa?". "Kiedy dostawa materiałów na budowę?". "Kiedy pan przyjedzie zrobić elektrykę z łaski swojej?". "Co pan zrobił, co to jest, co tak krzywo, co tak brzydko?!". "Co za fuszerka, co za gniot". "Te rośliny to chyba jakaś pomyłka, takie drapaki?! Proszę je wymienić, wstyd coś takiego posadzić". "Znów pan nie przyjdzie do pracy, bo szumi od nadmiaru procentów?!". "Boże Drogi i Trójco Święta! To miał być szpaler grabów, a nie śmierdzących i paskudnych thuj! Ręce opadają".
Tak, tak. Każdy z nas musi współpracować z ludźmi, od których zależy postęp prac, ich terminowość, jakość wykonania i zadowolenie inwestorów, a co za tym idzie Twoja renoma. Ten zawód wymaga cierpliwości i stanowczości. Brakuje? Zmień zawód. Polecam pasterza w Nowej Zelandii lub Irlandii.

4. Pracujesz za darmo.

"Cześć Aniu, co słychać, co dobrego? Słuchaj, kupiliśmy dom z działką / segment z ogrodem. Mogłabyś coś skrobnąć na szybko, machnąć jakiś projekcik?". No i co tu zrobić? Zapytać co oferują w zamian? W końcu pracują np.w salonie komputerowym, przydałby się nowy sprzęt. Wręczyć cennik swoich usług czy robić to za darmochę?! Porady mogę udzielić od ręki ale czy robić koncepcję czy projekt? Zrobisz dobry uczynek i pomożesz, a potem klniesz w duszy, że ślęczysz nad czymś co nie daje Ci żadnej satysfakcji ani gotówki a klienci, którzy płacą i doceniają Twoją pracę czekają. Do tego ze znajomymi czy osobami, dla których pracujesz za darmo jest tak, że wycisną z Ciebie najwięcej jak się da. Dasz palec, zeżrą Cię całego. Oferują Ci, że możesz to zrobić dla praktyki? Praktyki to były na studiach teraz to K A S A! Nie daj się broń Boże wmanewrować w dodatkowe, bezpłatne poprawki do projektu bo komuś się coś odwidziało albo wymyślił sobie, że chce fontannę, nowe ogrodzenie czy bramę. Coś, co nie było przewidziane w projekcie na samym początku. Choćby używali najmilszych słów, słodzili i wychwalali. Nie ma nic za darmo. To Twoja praca, Twój czas i za każdą minutę spędzoną na dodatkowym projekcie, poszukiwaniu materiałów, mebli do ogrodu, czy czymkolwiek, co jest związane z Twoim zawodem wymaga wynagrodzenia. Za pracę i wiedzę się płaci. Ja robię za darmochę tylko dla najbliższej rodziny i przyjaciół. Koniec kropka.

5. Kwestionują twoją wiedzę. 

Ty jesteś projektantem, nie klient. To ty decydujesz jak ostatecznie będzie wyglądała przestrzeń. To ty masz odpowiednią do tego wiedzę, doświadczenie oraz kwalifikacje. Zdarza się, że inwestor kwestionuje pewne rozwiązania bo uważa, że tak jak on chce będzie najlepiej. Skąd on ma to wiedzieć?! Z durnego internetu?! Ok, każdy ma prawo do swojego zdania, wytycznych, ale nie do ingerowania w znaczący sposób do cudzej pracy. Jeżeli chce po swojemu to niech sobie robi sam, po co mu architekt. Po co komuś grać na nerwach. Jeżeli się napracujesz, a inwestor w 5 minut przewróci projekt do góry nogami to znaczy, że nie docenia twojej pracy i nie ma do ciebie szacunku. Decydując się na współpracę z konkretnym projektantem trzeba znać jego portfolio, by wiedzieć z kim ma się doczynienia oraz czego można oczekiwać w finalnym kształcie. Czy będzie miał bukszpanowe obwódki ze szczepionymi, kulistymi klonami czy minimalistyczną przestrzeń przełamaną grą w detale, czy będzie to łąka kwietna z drzewami i krzewami owocowymi. To wszystko jest podane na dłoni w zakładce "Portfolio". Wystarczy najechać kursorem i kliknąć. To chyba nie jest skomplikowane, ani wymagające większego wysiłku. Wybrać odpowiedniego projektanta nie jest trudno. 

6. Masz konkurencję.

Chcesz zarobić na chleb więc robisz prywatne ogrody. Trzeba się do tego przyznać. Boli. Trudno. Coś za coś. Jesteś w ciężkim położeniu, ponieważ dopiero rozkręcasz biznes, dokładasz z własnej kieszeni, bo ciężko o klientów, a konkurencja depcze po piętach. Konkurencja, że ho ho. Pan ogrodnik z wykształcenia mechanik samochodowy. Potrafi skosić trawnik, ale o czymś innym pojęcia: zero. Poduczy się z deka i tworzy potwory w stylu nowobogackiego gotyku cygańskiego. Jakoś wykonania: -10. Ludzie, którzy lubią kwiatki, z nudów i braku jakiegokolwiek innego zajęcia zaczynają pisać blogi o stokrotkach, a nóż widelec trafi się jakiś klient, co chciałby żeby przyciąć mu kwiatki. Czerpią wiedzę od Wujka Google oraz z porad z forum ogrodniczego, na którym wskazówek udziela wyżej wspomniany mechanik samochodowy. Robią ludziom wodę z mózgów. Ogrodnicy, którzy sadzą berberysy, tawuły i derenie, bo nic innego nie znają. Ano i iglaki. Morze iglaków. Wspaniale! Łzy wzruszenia od tych pięknych widoków płyną po poliku. Tacy ludzie psują rynek, ale nie ma się czym przejmować. Czas i życie zweryfikuje jakość i prace takich ludzi. My jesteśmy architektami krajobrazu. ARCHITEKTAMI. Spokojnie, zrobi się dla Was miejsce, w końcu oferujecie ogrody z wyższej półki. Ludzie to zauważą i docenią. Trzeba mieć dystans do konkurencji, a przestanie to być większym utrapieniem. Chyba, że odwalasz fuszerę jak wymienione powyżej przypadki. 

7. Kradną Twoje pomysł. Naśladują Cię.

Zaczynasz odnosić sukcesy, więc pojawia się zazdrość, zawiść i naśladowanie. Naturalne, taka ludzka mentalność. Zwłaszcza polska. Pozostaje to tylko ignorować, śmiać i cieszyć się w duchu, że ktoś cię naśladuje, śledzi każdy twój ruch w internetach. Oznacza to, że jesteś dobry w tym co robisz. Masz fanów. Czerpanie z twoich pomysłów dowodzi, że komuś brakuje własnej inwencji twórczej. Mają problemy, nie ty. Jesteś lepszy od nich i tak zawsze będzie bo ściągają od ciebie. Ciesz się. Brawo. Trzymaj tak dalej. 

8. Przerabiają projekty bez Twojej zgody

Robisz projekt nie po to, by ktoś go zmieniał. Nie po to ślęczysz po nocach, by ktoś w to ingerował. Tym bardziej bez twojej wiedzy. Wszelkie wprowadzane modyfikacje są tłumaczone wysokimi kosztami, tym że komuś nie chce się szukać materiałów gdy nie są pospolite, rośliny ciężko dostępne czy czymkolwiek innym. Na miłość Boską! Po to się zatrudnia architekta, by przestrzeń była nietuzinkowa, wpisywała się w otoczenie, spełniała swoje funkcje. Ty jesteś autorem, to twoje dzieło i to ty decydujesz co się z nim dzieje. Nikt nie ma prawa bez twojej pisemnej zgody wprowadzić nawet najmniejszej zmiany. Jak już ktoś to zrobił, to zacieraj rączki na tłuste i pyszne odszkodowanie. Tak jest w przypadku dużych inwestycji, a z klientem prywatnym czeka cię gimnastyka, bo w końcu trzeba go zadowolić. Jeden zadowolony klient to dziesięciu następnych. 

9. Mało zarabiasz

Praca architekta krajobrazu jest najczęściej pracą sezonową. Zimą dłubiesz przy kilku projektach, z początkiem wiosny zaczyna dramatycznie wzrastać ilość nieprzespanych nocy, a w sezonie nie masz czasu podrapać się po zadku. W najpracowitszym okresie zarabiasz na cały rok. Po odliczeniu wszelakich opłat, amortyzacji sprzętu i programów, powiedzmy to szczerze nie zostaje ci za wiele. Nie jesteś w stanie zrobić więcej niż masz na to czasu i siły. Doba ma 24 godziny, nie przeskoczysz tego. Potrzebujesz snu, odpoczynku i relaksu. Dla niektórych liczy się tylko kasa. Dla innych priorytetem są godziwe zarobki, za które jest w stanie spokojnie funkcjonować, ale najważniejsze jest przede wszystkim zadowolenie i satysfakcja z własnej pracy. To jest niezbędne. Przynajmniej dla mnie. 

10. Nikt tak naprawdę nie wie czym się zajmujesz.

Spytaj się rodziców, dalszej rodziny i przyjaciół czy wiedzą czym się zajmujesz. Odpowiedź jest oczywista. 
" Masz piękny zawód, ale właściwie to nie wiem co dokładnie robisz". Jesteś twórcą przestrzeni, która wpływa na samopoczucie i zdrowie społeczeństwa, pojedynczych osób. Jesteś psychologiem, sprzedawcą, analitykiem, negocjatorem, HR-owcem, prawnikiem, kierowcą, pracownikiem fizycznym, operatorem koparo-ładowarki z wyrzutem bocznym, księgowym, fotografem, CEO, operatorem DTP i call center, grafikiem komputerowym, brand menadżerem. Jesteś twórcą tego co dzieję się dokoła ciebie. Robisz milion rzeczy. Będąc dobrym architektem krajobrazu musisz być ekspertem w wielu dziedzinach, kształcącym się przez całe życie. To w czym się specjalizujesz zależy tylko od własnej, wewnętrznej potrzeby spełniania się w tym zawodzie i tego w jakim kierunku zmierzasz. Wybierz odpowiednią dla siebie drogę. Nie stój w miejscu! 

To czy praca daje nam satysfakcję zależy od naszej postawy, pasji, ambicji oraz chęci własnego rozwoju. No bo co nas ogranicza, po za nastawieniem, stosunkiem do tego co robimy?! Nie mam na myśli pracy na kasie w dyskoncie spożywczym, a pracy w zawodzie, którego się uczyliśmy. Dla którego poświeciliśmy wiele energii, czasu oraz pracy, by stać się tym kim jesteśmy. Tylko lenistwo i brak motywacji stoi na drodze do szczęścia, do poczucia spełnienia. 
Jestem dumna z tego co robię. 


dzięki za uwagę
Anna





http://www.blogroku.pl/2015/zgloszenie/13,2200,w-moim-ogrodzie-tekst---10-powodow-dla-ktorych-nie-warto-byc-architektem-krajobrazu




10 powodów, dla których niewarto być architektem krajobrazu, praca ar

chitekta krajobrazu, projektanta ogrodów, wady pracy architekta krajobrazu, zawód architekt krajobrazu,

Related Articles

20 komentarze:

  1. Czuje ból dupy..... "Jestę ARCHITEKTĘ...."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie mój, chyba kogoś, kto siedzi obok ;)) pzdr

      Usuń
  2. Super, wiele prawdy. Też jestem AK i gdybym miała znów zostać AK popukałabym się w głowę!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. aż tak? Na SGGW bywało ciężko, gęsto od pracy, ale wg. mnie było warto. A wręcz mi mało i dokształcam się w każdej wolnej chwili od ukończenia studiów czyli 2007 roku :) Pozdrawiam i powodzenia życzę!

      Usuń
  3. Moze to i prawda ale na pewno nie w calosci. Dlaczego kazdy w Polsce uwaza ze posiada jakias tajemna wiedze, ktora jest nieosiagalna dla innych? Dlaczego kazdemu sie wydaje ze powinien zarabiac najlepiej miliony za cos co tak na prawde jest usluga pasywna w dodatku sezonowa? Dlaczego kazdy przedstawiciel ze sie tak wyraze zawodow tworczych uwaza sie za drugiego Da Vinci, ktory jak juz cos stworzy to musi to byc bezdyskusyjnie arcydzielem, ktorego nie mozna skrytykowac? I na koniec - uslugi architekta sa jak kazde inne uslugi praca zlecona wiec powinny one odzwierciedlac wole i gust klienta. Skoro klient jest bezguscie i chce tuje i iglaki to po prostu nalezy mu to dac. Wyklocanie sie z klientem i forsowanie na sile wlasnej wizji jest zwyczajna glupota i strzelaniem sobie w stope. Jezeli ktos chce tworzyc tylko dla tworzenia to chyba musi sam finansowac swoje wizje. Troche realizmu pani projektant i wszystkiego dobrego.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy chce dla siebie jak najlepiej. Nie dziwię się, że ludzie uważają, że to co mają w głowie, o ile jest to wartościowe, jest najważniejsze. Posiadana wiedza jest najcenniejsza, bo nikt Ci jej nie zabierze, a jeżeli na tej wiedzy może zarabiać to powinno się ją strzec ;) Odnośnie krytyki, to konstruktywna jest jak najbardziej wskazana. Jeżeli klient coś chce, a Tobie niekoniecznie się to podoba, możesz to zrobić tylko i wyłącznie dla pieniędzy. Ambicje zostaw dla kogoś innego :) Dziękuję za komentarz i pozdrawiam

      Usuń
  4. Dużo goryczy płynie z tego tekstu, ale trudno odmówić słuszności Pani argumentom... Ten zawód jest rzeczywiście trudny, niewdzięczny i okropnie konkurencyjny. Wydaje mi się jednak, że jest coraz więcej ludzi, którzy potrafią docenić pracę dobrych architektów krajobrazu. W Polsce powstaje dzięki wam coraz więcej naprawdę niezwykłych ogrodów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Pani Jolanto za komentarz :) Zawód bywa niewdzięczny, ale w większości przypadków daje bardzo dużo radości! :) Niedługo napiszę dlaczego warto być architektem krajobrazu. Pozdrawiam!

      Usuń
  5. Anno chyba miałaś zły dzień - takie marudy, aż przykro mi czytać. Mam nadzieję, że się rozchmurzysz bo życie potrafi być jeszcze gorsze. Dla mnie ilość AK w Polsce i studiów w tym kierunku jest wielką zagadką - a ogrodnika nigdzie nie znajdziesz ... nikt nic nie rozumie, dokładnie tak jak piszesz ... po co wołać AK to zaprojektowania ogrodu??? Nie wiem - bo tak napisali w kolorowym magazynie - no i jest ich aż tylu??? Ale przecież nie wiedzą nic na temat OGRODÓW! Bałagan, moda i zero wyobraźni. Życzę Ci samych sukcesów zawodowych i przykro mi, że projektowanie ogrodów prywatnych tak 'boli' (może powinnaś zmienić zawód) - ja robię to z wielką przyjemnością ;-))))

    Pozdrawiam, Kasia B

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Katarzyno, przykro mi, że tak odebrałaś ten tekst. Przeczytaj go proszę raz jeszcze z przymrużonym okiem ;) Jeden woła do ogrodu ogrodnika, drugi architekta krajobrazu. Zapewniam, że ten drugi, albo miał już odczynienia z tym pierwszym albo jest zorientowany w temacie ponieważ wcześniej współpracował z wykwalifikowanym projektantem (architektem, architektem wnętrz etc.) i wie z czym to się je :) Nie powiedziałabym, że w ogrodach od arch. kraj. panuje bałagan, modne rozwiązania czy zero wyobraźni. Jest na naszym rynku wiele osób oraz firm, które podziwiam i im kibicuję na dalszej drodze kariery zawodowej :)Ja kocham swój zawód :) Dziękuję i wzajemnie życzę sukcesów. Pozdrawiam

      Usuń
  6. To zwód jest interdyscyplinarny ,trzeba w nim być wszechstronnym ,być kimś- więcej niż ogrodnikiem
    a nie obrażać się ,że cię mylą z nim . Jeżeli nie masz wiedzy ugruntowanej z różnych dziedzin ogrodnictwa to kiepsko ! Możesz wtedy jedynie tworzyć i rysuneczki do szuflady bo papier przyjmie wszystko ,gorzej będzie z ogrodem... Wbijają wam na studiach ,że jesteście do wyższych celów . a potem w realu wielkie rozczarowanie , niedostosowanie się do wymogów i potrzeb zleceniodawcy . Pomijanie w projekcie krzewów iglastych w przypadków ogrodów przydomowych jest błędem podobnie jak ich nadmiar ,Żyjemy w klimacie gdzie przez 7 miesięcy rośliny liściaste nie mają liści a widok z okna przypomina wtedy skwer miejski .Twoje buki są suche poza tym jako gatunek należący do drzew korzenią się mocno nie dając szansy innym rośliną ale ty jako architekt niestety wiedzą ogrodniczą się nie parasz dlatego tacy jak ty przypadkowi w tym zawodzie muszą zostać w kasie marketu
    pozdrawiam
    OGRODNIK
    który projektuje ogrody

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wpis edukujący moich czytelników. Zgadzam się z Panem. Wiedzę ogrodniczą mam we krwi, przekazywaną z pokolenia na pokolenie. Wychowywałam się na wsi, a do tego moja babcia jest biologiem, kończyłam dziennie SGGW mieszkając w pod jednym dachem z ogrodnikami więc śmiem twierdzić, że mam wiedzę z najlepszych źródeł :) Pozdrawiam

      Usuń
  7. Ucze sie w zawodzie architekta krajobrazu i naprawde nie polecilabym tego profilu zadnemu znajomemu. Gdybym miala ponownie wybrac szkole to napewno nie byla by to ta. Wiec nie polecam nikomu! Zastanowcie sie czy naprawde marnowac na to czas a potem siedziec w domu! Jest wiele ciekawszych opcji.!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki jeszcze się kształcisz, to postaraj się znaleźć niszę dla siebie. Może rewaloryzacja zabytkowych ogrodów, dendrologia, geografia, możesz zrobić studia podyplomowe z geodezji, możesz zostać grafikiem komputerowym... opcji jest na prawdę masę.. widzę to po swoich znajomych ze studiów :) Postaraj się może na spokojnie przemyśleć jakie masz predyspozycje zawodowe, co Ci się podoba i wybrać odpowiednią drogę, a nie przekreślać czas jaki już się włożyło w edukację. Pozdrawiam i powodzenia życzę!

      Usuń
  8. Nie chodzi tylko o darmowe projekty podstępnych firm, ale także o tanie panienki pozostające na cudzym utrzymaniu (rodziców lub partnerów) gotowe robić projekt za "co łaska" i dodać dodatkową darmową usługę szczęśliwe, że wpiszą sobie w cv czy liście motywacyjnym, że mają doświadczenie w zawodzie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do czasu, później im się znudzi, odechce lub nie będzie opłacało ;) pozdrawiam

      Usuń
  9. Prawdą jest, że teraz żaden zawód nie gwarantuje powodzenia na rynku pracy. Nawet jeśli na dyplomie masz magiczne architekt...". Teraz trzeba być dobrym, włożyć masę pracy własnej, także tej za darmo - niestety. Nie wystarczy ukończenie szkoły i później postawa roszczeniowa. Jak ktoś jest naprawdę dobry, a przy tym potrafi zalożyć firmę, zdobyć kapitał, podjąć ryzyko i wyróżnić się na rynku, a także ma dość siły, by stale zwalczać nieuczciwa konkurencję - da radę. Ale fakt, że to nie dla każdego. Nie można oczekiwać przysłowiowych gruszek na wierzbie, tym bardziej po takim kierunku powinniśmy wiedzieć, że to w przyrodzie nie występuje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mhm, zgadzam się i dokładnie o tym jest ten post :) Na początku każdej kariery zawodowej, każdy wysiłek, poświęcenie i skrawek włożonego w to serca potrafi zaowocować czymś wielki i wspaniałym. :) Pozdrawiam

      Usuń
  10. Tego się nie da wyuczyć, trzeba mieć powołanie do tego zawodu i kochać to co się robi, a pieniądze przyjdą z czasem.

    OdpowiedzUsuń